Mohamad Reda Benkhaldoun, członek głównej opozycyjnej partii w marokańskim parlamencie, mówi, że geopolityczne położenie Maroka pomiędzy Afryką a Europą czyni je dostępnym dla wszystkich poglądów i ruchów. Jednak prowadzi to regularnie do tarć. W teorii wolność wyznania zagwarantowana jest konstytucją i islamskimi prawami szariatu, ale deputowany mówi, że są ograniczenia: „Kiedy misjonarze działają wśród Marokańczyków, zwłaszcza wśród młodych ludzi, którzy nie mają wyrobionego światopoglądu, państwo ma obowiązek podjąć konieczne kroki dla zapobieżenia rodzajowi prawnej destabilizacji wiary islamskiej w Maroku".
Społeczna spójność
Profesor Mohamed Darif odkrył, że Maroko nie tylko karze zapał misjonarski, ale ma także długą historię karania obywateli za zamianę ich wyznania religijnego. W latach 60-tych i 80-tych znaczna liczba konwertytów została skazana na więzienie prawomocnym wyrokiem.
Ostatnio Maroko zerwało kontakty dyplomatyczne z Iranem z powodu domniemanego „rozpowszechniania doktryny szyickiej" wśród Marokańczyków. Rząd zaprzecza jakoby chciał ograniczyć wolność osobistą i mówi, że chce tylko zabezpieczyć „społeczną spójność".
Król
W szczególności konstytucyjna gwarancja wolności osobistej jest negowana i zaprzeczona przez tę samą konstytucję. Król jest „przywódcą wiernych". Jako taki, jest on obrońcą islamu, lecz również ludzi innych wyznań żyjących w Maroku, włączając w to żydów i chrześcijan. Oznacza to, że Maroko nie jest państwem świeckim, jak wyraźnie potwierdzono przez króla Mohammeda VI.
Mohamed Darif, ekspert w zakresie politycznego islamu, powiedział, że przesłanie króla było głośne i jasne.
„Wolność wyznania może być otwarcie i gwałtownie omawiana w granicach świeckiego państwa, które stawia jasną linię pomiędzy religią a polityką. Jednak w nie-świeckim państwie do tematu podchodzi się z wielką rezerwą".
Paradoks
Maroko często wysyła na Zachód komunikaty o religijnej tolerancji, a niezbyt uważny turysta podróżujący przez ten kraj może dojść do wniosku, że faktycznie tak jest. Jednak aktywiści walczący o prawa człowieka, niezależni dziennikarze często stykają się z represjami pod przykrywką utrzymania jedności doktryny sunnickiej lub zapobieganiu społecznym niepokojom. Represjom i różnym formom nacisku poddawani są nie tylko chrześcijanie, żydzi, czy muzułmanie innych wyznań niż sunnickie.
W ubiegłym miesiącu prośba o prawo do bycia ateistą poważnie zakłopotała marokański rząd. Grupa młodych dziennikarzy ogłosiła, że chcą oni zorganizować „otwarte" śniadanie w parku rekreacyjnym. Policja i służby bezpieczeństwa zainterweniowały szybko. Marokańska organizatorka wydarzenia, młoda kobieta pracująca dla francuskojęzycznego magazynu, została aresztowana i deportowana do Francji wkrótce po tym wydarzeniu. Teraz mieszka ona w Paryżu.
Źródło: PKWP
Artykuł przeczytało: 364 osób
powrót / następny